Last Updated:

Bezdomni w Brazylii

Categories Brazylia

Gdy słyszy się w mediach o brazylii, najczęściej mowa jest o nierównościach społecznych i biedzie.

Nie ma w tym nic dziwnego, bo bieda jest naprawdę czymś, co rzuca się tutaj w oczy od pierwszego wyjścia na ulicę. Nie trzeba nawet szukać faveli, żeby podejrzeć na własne oczy bezdomnych brazylijczyków, wręcz powiedziałbym, że na favelach jest biednie ale bezdomnych nie ma prawie w ogóle. Większość z nich jako swój „dom” wybiera sobie zwykle… Największe, reprezentacyjne ulice miasta, skwery przy jakichś ciekawych obiektach (jak np. Katedra Se w Sao Paulo) czy po prostu parki. Tak naprawdę wszystkie miejsca gdzie kręci się dużo ludzi i jest co robić.

Właśnie – tam, gdzie jest co robić. Bo brazylijscy bezdomni nie do końca przypominają tych z polski.

Po pierwsze jak już wspominałem, brazylijczycy to ludzie prości a do tego bardzo stadni. Rzadko spotyka się pojedynczych bezdomnych na ulicach (chociaż też się zdarza). Najczęściej tworzą oni całe „osiedla” czy „campingi”, nie jest tutaj rzeczą niezwykłą iść najbardziej reprezentacyjna ulicą Sao Paulo – Paulistą (taki warszawski nowy świat) i natykać się co chwila na rozstawione na chodnikach namioty czy całe budowle z kartonów. Żeby było ciekawiej najczęściej nie jest to namiot ustawiony gdzieś tak, aby się nie rzucał w oczy, w większości przypadków namiot zagradza połowę chodnika, a naokolo niego rozrzucone są jakieś rzeczy, pies bawi się rozrywając poduszkę wywleczoną z materaca, obok wisi niedbale zawieszone pranie a właściciel leży sobie wygodnie na materacu gdzieś obok przyglądając się ludziom i rozmawiając z kolegami, przechodnie muszą wręcz czasem zrobić duży krok nad jego legowiskiem.

I nikt nie się oburza. Policja nikogo nie przegania, bezdomni moze czasem bywają nachalni ale nie agresywni.

Rzadko też raczej bywają pijani, za to często czuć obok ich „campingów” woń marihuany oraz słychać muzykę. Nie dziwne zresztą, cena za ok. gram (nikt tutaj tego serio nie waży) tutaj zaczyna się od 5 reali.


Najdziwniejsze jest podejście zwyczajnych brazylijczyków do bezdomnych.

Nieraz widziałem nawet ubranych w garnitur ludzi gadających z tymi biedakami prawie jak równy z równym. Kilka godzin temu będąc na mieście byłem świadkiem sceny kiedy chłopak wyglądający na studenta, podszedł do zajętej akurat przez bezdomnego maszyny z wodą (taki kranik strzelający strumieniem wody w górę), poczekał grzecznie aż ten skończy napełniać swój kubek po czym zamienił z nim kilka słów i napił się po nim. W polsce nie do pomyślenia jest dotknąć coś czego dotykał wcześniej bezdomny. Nawet, o dziwo, policja nigdy nie przegania biednych ludzi z tych kartonow-namiotowych konglomeracji. Kolejną kwestia jest to, że tak naprawdę bycie bezdomnym w brazylii to wybór. Zwyczajny wybór dyktowany lenistwem i nieprzystosowaniem do normalego życia (bo i po co pracować jak zawsze ktoś nakarmi albo da jakieś pieniądze). Jakiś czas temu dowiedziałem się, że jest tutaj specjalny numer gdzie bezdomni mogą zadzwonić i przyjedzie po nich auto (!), które odwozi ich do przytułku, ale mało kto z tego korzysta, bo brazylijczycy cenią sobie wolność jak nic innego.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar