Mówi się, że Brazylia to kraj, w którym wiara ogrywa ważną rolę.

No cóż, jest to prawda, ale jeśli wyobrażasz sobie brazylijczyków w niedzielę idących grzecznie do wielkiego marmurowego i bezosobowego budynku, aby klepać bezmyślnie wyuczone na pamięć formułki to twoja wizja ma się do rzeczywistości jak program 500+ do prawdziwej pomocy potrzebującym.

Pierwsza różnica, która od razu rzuca się w oczy – nie znajdziesz tutaj wielu kościołów, które wyglądają jak nasze zimne molochy budowane na średniowieczną modłę aby sprawić, że człowiek poczuje się malutki.

Tutaj kościół najczęściej wygląda jak zwykły dom. Przez długi czas nawet nie zorientowałem się, że kilka metrów obok miejsca, w którym mieszkam jest kościół. Zwykle ciężko nawet znaleźć jakiś znak krzyża nie przypatrując się dokładnie. Za to, zamiast krzyża jest… logo. Kościoły tutaj mają swoje loga. Mało tego, loga te znajdziemy często i gęsto na rzeczach typu kubeczki czy koszulki, które można kupić aby wesprzeć finansowo taki przybytek. Ktoś powie: zaraz, przecież logo to część kreowania wizerunku jakiejś marki, po co więc kościołowi logo ?

No właśnie, to kolejna bardzo duża różnica, tutaj różnych kościołów jest BARDZO dużo, a ty możesz sobie wybrać taki, który ci pasuje.

Nie tylko wyglądem, ale i sposobem prowadzenia mszy. Wyobraź sobie, że w niedzielę, zamiast do wielkiej, na wpół ciemnej sali idziesz do miejsca, które wygląda jak mordownia gdzie na podwyższeniu, na którym zwykle urzęduje kapłan stoją instrumenty a za nimi zespół metalowy. Masz ochotę iść na taką mszę ? Proszę bardzo, Refugio Moriah stoi przed tobą otworem. A może zamiast ciężkich klimatów wolisz chillout i luz ? Bola de Neve (kula śniegu), kościół dla surferów założony w Sao Paulo przez surfujacego pastora czeka. Nie podejmuje się nawet dalszego wyliczania, jest tu tego tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie, a jeśli masz kłopot z wyborem – włącz tv, posłuchaj reklam kościołów, a potem obejrzyj nowelę biblijną. Jest nawet oddzielny program, na którym lecą tylko takie (oczywiście jak to na brazylie przystało pełne romansów, zdrad, kłótni i emocji).

Tak to właśnie tutaj z religią jest, z jednej naprawdę duża część ludzi jest wierząca do tego stopnia, że tatuują sobie napisy w stylu „Jezus mnie prowadzi” czy różaniec wokół nadgarstka (to naprawdę bardzo częste tutaj tatuaże, w ogóle dziary to oddzielny temat, bo ma je tutaj na oko ponad połowa ludzi, kiedyś do tego wrócę), a z drugiej na karnwale dumnie te tatuaże prezentują podkreślając bluzkami odsłaniającymi prawie wszystko i nie zakładając stanika. Dlatego mówiąc o religijności brazylijczyków, nie można w żadnym stopniu mieć w głowie „naszej” wizji bycia religijnym. Oni postrzegają to z dużo większym luzem i prawdę mówiąc – wolę ich podejście.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz