Ostatnim razem, kiedy poruszałem temat brazylijskiego streefoodu opisałem najpopularniejsze danie, które spotkać można na tutejszych ulicach – coxinhię. Dziś czas na odbicie w inną stronę bukietu smakowego i wspomnienie o czymś, czego w Polsce nie spotkałem.

Jeśli interesuje cię ten temat i ominąłeś poprzedni tekst, możesz nadrobić wchodząc tutaj.

Dobra, do rzeczy, czas na…

Tapiokę.

Czyli skrobię z manioku w formie mąki albo małych granulek. Spokojnie, przed zagłębieniem się w temat, aby go wam lepiej przedstawić, wyraz maniok też mi się z niczym nie kojarzył, mimo że kilka razy gdzieś go już słyszałem. Gdyby ktoś położył przede mną zdjęcia kilku warzyw i kazał wskazać maniok, nie bardzo wiedziałbym, które wybrać jako faworyta. Sama nazwa brzmi dosyć zastanawiająco i kiedy już poszukamy informacji o nim, możemy czuć lekki zawód, że ta tajemnicza, typowo brazylijska roślina jadalna wygląda po prostu jak zwykły korzeń. Nie jestem jednak ani botanikiem ani kucharzem więc nie będę zagłębiał się w techniczne szczegóły odnośnie manioku i przejdę do sedna, czyli do tego, co Brazylijczycy robią z tapioką.

Jak już wspomniałem tapioka ma formę mąki lub małych granulek i mimo, że sama w sobie nie jest potrawą to stanowi bazę lub dodatek do naprawdę wielu brazylijskich przysmaków. Dodawana może być do zup, ciast, deserów, makaronów, chleba i wszędzie tam, gdzie potrzeba jakiegoś neutralnego w smaku zagęszczacza nadającego charakterystyczną lekko gumowatą konsystencję.

Dobra, tapioka to dodatek do różnych dań ale w jaki sposób łączy się to ze streetfoodem?

Ta magiczna mąka ma jeszcze jedną ciekawą właściwość. Podgrzana na suchej patelni skleja się w ładny biały placek i z racji neutralnego smaku pasuje do całego przekroju najróżniejszych rzeczy, które można włożyć do środka i złożyć niczym taco. Na ulicach Brazylii można kupić tapiokę z czekoladą, owocami, mlekiem skondensowanym i wiórkami kokosowymi ale też z kurczakiem, serem, jajkami, szynką i wszystkim co akurat przyjdzie kucharzowi do głowy. Właściwie wszystkie dania, których bazą jest placek z tapioki to bardzo szybkie, łatwe i niewymagające dużego nakładu pracy ani specjalnego miejsca przekąski. Dlatego też tapioka to częsty asortyment wózkarzy przygotowujących ich najprostszą formę z jednym lub dwoma składnikami, ale też spotkać ją można w barach, gdzie serwowana jest z większą ilością dodatków.

Im bardziej zagłębimy się w temat tapioki, tym robi się ciekawiej. Jakiś rok temu trafiłem przypadkiem na coś w rodzaju festiwalu ulicznego jedzenia, gdzie na stoisku z tapioką widziałem placki z dodatkiem M&Msów czy Nutelii. Tapioka to rzecz z dużym potencjałem do eksperymentowania, jako ciekawostkę powiem, że jeśli zdarzyło ci się pić bubble tea to wiedz, że te dziwne żelowe kulki w różnych smakach to właśnie wygotowana w syropie tapioka.

Na koniec jeszcze dwa słowa o smaku.

Jak już wspomniałem sama tapioka właściwie nie ma smaku, za to jej plusem jest ciekawa konsystencja. Dobrze przygotowana powinna mieć gumowatą, dosyć miękką oraz nie wysuszoną formę. Sam ten fakt sprawia, że w człowieku wzrasta ciekawość jak tapioka swoją konsystencją wzbogaci znane mu już smaki. Jeśli będziecie mieli okazję kupić gdzieś w Polsce tapiokę – warto spróbować. Tym bardziej, że to naprawdę zdrowe, pozbawione glutenu i nieuczulające źródło węglowodanów.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz