Od przyjazdu tutaj siłą rzeczy kilku brazylijskich potraw spróbowałem i mam jedno ale za to dosyć ważne przemyślenie.

Poza świetnymi stekami brazylia zawodzi w temacie jedzenia. Najlepsze rzeczy, które tutaj jadłem nie pochodziły z kuchni brazylijskiej, flagowe potrawy brazylijczyków jak np. feijoada (gulasz z fasoli z dodatkiem mięsa) są niezłe, ale to wszystko co dobrego można o nich powiedzieć. Generalnie da się tutaj wyżywić bez kręcenia nosem ale na kulinarne orgazmy nie ma się co nastawiać.

Jeść jednak trzeba codziennie, więc i mi przy opisywaniu życia w brazylii wypadałoby nie pomijać tej ważnej części dnia.

Z drugiej strony nie spróbowałem tu jeszcze wszystkiego i nie czułbym, że jestem w tym temacie bardzo kompetentny, wymyśliłem więc inne rozwiązanie. Na razie tradycyjną kuchnię brazylijską zostawię w spokoju (może kiedyś do tego wrócę) i skupię się na tym, przy opisie czego nie trzeba specjalnie szukać, bo stoi właściwie na każdym rogu.

Na brazylijskim streetfodzie.

Gotowe do spożycia jedzenie sprzedawane w małych barkach, padariach (baro-sklepach) lub wprost z ulicy to w Brazylii bardzo popularna rzecz. Duża część brazylijczyków, którym nie chce się gotować lub nie mają na to czasu zastępuje swoje śniadanie kupionym za kilka reali w drodze do pracy zestawem sycących salgados.
Salgados czyli słone przekąski to bardzo szeroka kategoria jedzenia. Często zaliczane są do niej nie tylko wytwory kuchni brazylijskiej ale także chipsy i właściwie wszystko to, co nie jest słodkie, co można wziąć w rękę i zjeść poza domem. Pomijam wiedzę brazylijczyków o żywieniu i popularny tutaj pomysł, aby zastępować normalny posiłek śmieciowym żarciem typu chipsy (czy nawet co widziałem kilka razy, rozkruszonym makaronem z zupki chińskiej), nie chcę tego komentować. Dla większej przejrzystości przyjmijmy, że mówiąc salgados mam na myśli jedynie tradycyjne brazylijskie przekąski serwowane w barach, padariach czy z wózków na ulicy, a których niekwestionowaną królową jest…

Coxinha (koszinia)

Czyli rozdrobnione kawałki kurczaka (czasem z dodatkami) w cieście, usmażone na głębokim oleju. Zanim powiem więcej o samej coxinhii dwa słowa o wspomnianych kawałkach kurczaka. Ciekawe jest, że tutaj mięso z kurczaka występuje w dwóch formach, zawsze jest to albo cały kurczak (ew. Jakaś jego część), albo rozdrobnione kawałki wyglądem przypominające poszarpane włókna. Tą drugą formę można znaleźć tutaj we wszystkim, tak w coxinhach jak i w pizzy więc nie zdziw się jeśli zamawiając w brazylii pizze z kurczakiem, nie będziesz mógł go tam zidentyfikować.

Dobra, wracając do coxinhii.

Kształtem najczęściej przypomina krople wody lub udko kurczaka, jest sycąca i naprawdę tłusta. Jak smakuje coxinha ? Prosto, jak kurczak w cieście smażony na głębokim oleju, żadnej filozofii. Jest całkiem dobra, ale podczas jedzenia można wychwycić pewną prawidłowość. Kiedy jesteś w połowie pierwszej, myślisz już nad zamówieniem dwóch kolejnych. Podczas jedzenia drugiej zastanawiasz się nad tym czy zmieścisz trzecią, ale kiedy tylko zaczynasz jeść trzecią zaczynasz wzrokiem szukać śmietnika albo bezdomnego, żeby oddać mu to tłuste ścierwo. Cenowo stoi różnie, od jednego reala w zaprzyjaźnionym punkcie niedaleko miejsca gdzie mieszkam, przez około trzy reale na dworcach lub na ulicy, do jakichś 5 na punktach postojowych linii autokarowych.

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz